Kategoria: Blog
Zdjęcia do książki o sanktuarium w Zawadzie
W Sanktuarium Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Zawadzie moi rodzice brali ślub. Do sanktuarium w Zawadzie w latach mojego dzieciństwa jeździliśmy na procesje Bożego Ciała, a także na św. Krzysztofa i oczywiście na odpusty. Do sanktuarium w Zawadzie zaglądam często i teraz.
Bardzo pozytywnie zaskoczony byłem, gdy ksiądz Paweł Nowak zaproponował mi współpracę w przygotowaniu książki o zawadzkim sanktuarium, nad którą pracował. Do archiwalnych zdjęć, którymi już dysponował, potrzebne były również aktualne fotografie – często bardzo konkretne, skrojone na potrzeby książki.
Nie musiał namawiać. Słowo ciałem się stało i dziś jestem szczęśliwy, iż mogłem coś od siebie dołożyć do tej książki. I do teraz jestem podekscytowany faktem, że przygotowując materiał fotograficzny do książki mogłem zajrzeć w takie zakamarki zawadzkiego kościoła, o jakich nawet mi się nie śniło.
Książka pt. „Kult Matki Boskiej Zawadzkiej od przygotowań do koronacji cudownego obrazu aż po czasy współczesne” autorstwa księdza Pawła ukazała się w sprzedaży pod koniec lata i można ją było nabyć choćby w trakcie wielkiego odpustu w Zawadzie.
Książka dostępna jest też w stacjonarnych dewocjonaliach i w sprzedaży internetowej. Projekt wsparły samorządy Dębicy – zarówno gmina miejska jak i wiejska, Powiat Dębicki, Gmina Ostrów, miasto Ropczyce i Gmina Żyraków.





Wywiad z Wojciechem Myrczkiem w JazzPress
W najnowszym, wrześniowym numerze miesięcznika JazzPress ukazał się pięciostronicowy wywiad ze znakomitym artystą jazzowym młodego pokolenia, Wojciechem Myrczkiem – wywiad, którego pierwszą stronę zdobi zdjęcie mojego skromnego autorstwa. Ale mnie już znacie, więc w kilku słowach postaram się przybliżyć Wam osobę Wojtka, którego miałem przyjemność poznać na obozie Vocal Holiday Program. Tam to właśnie, 1 sierpnia, skrzyżowały się nasze drogi i przez kolejnych 11 dni krzyżowały się bez przerwy, ponieważ dzieliliśmy pokój 🙂
Wojtek dał się poznać z jak najlepszej strony, o każdej porze dnia i nocy wszem i wobec demonstrując swoje talenty muzyczne i towarzyskie, a także pedagogiczne. Z tym ostatnim pewnie gotów byłby polemizować, ale nie dam mu tej możliwości 😉 Podczas koncertów błyszczał również jako konferansjer, ale czego nie zrobił i czym nie zaimponował, to wszyscy i tak pamiętali o jego wielkim sukcesie, jaki odniósł niedługo przed rozpoczęciem obozu, zdobywając w szwajcarskim Montreaux podwójne laury na jednym z najbardziej prestiżowych festiwali jazzowych na świecie Shure Montreux Jazz Voice Competition 2013: zajął tam pierwsze miejsce i do tego podbił serca publiczności, która swoją nagrodę przyznała właśnie jemu.
Jest mi bardzo miło, że do wywiadu zdecydował się wykorzystać to zdjęcie. Tym bardziej, że zrobiliśmy je spontanicznie, bez przygotowania. Wylazłszy na zewnątrz lokalu, w którym odbywał się mini koncert uczestników obozu zauważyłem, że lampy ustawione wzdłuż chodnika na wysokości łydek swoim światłem ogarniają całą postać dorosłego człowieka. Postanowiłem wykorzystać to do zrobienia ciekawego, klimatycznego zdjęcia; światło inne, od dołu, ale dość miękkie i przyjemne, a w tle ludzie zgromadzeni przy stolikach. Zjawił się Wojtek, więc… pstryk!
A teraz zapraszam do ściągnięcia wrześniowego JazzPRESS i lektury wywiadu z bohaterem tego wpisu. Przyznam się, że przy niektórych fragmentach wypowiedzi Wojtka gęba sama mi się uśmiechała, bowiem pewne zdania były tak charakterystyczne dla niego, że mogłem tylko się uśmiechnąć i w myślach skwitować to „cały Wojtek”. Stwierdzam więc, że wywiad jest bardzo autentyczny 🙂
