Zima była długa, więc gdy tylko pogoda zrobiła się znośna, to już bez czekania na kalendarzową wiosnę umówiliśmy się z Kacprem na czas i miejsce i zrobiliśmy sesję, która świetnie oddaje nasz styl.
Stylowo, klimatycznie, ponadczasowo, reportażowo… Przy tym świadoma zabawa z architekturą, ostrym i niewygodnym światłem słonecznym, by na końcu całość – mimo zmieniających się w trakcie sesji warunków – utrzymać w jednej tonacji. Jestem z siebie dumny, a Kacper zapewne z siebie też.
To było świetnie spędzone popołudnie – gdzieś w Rzeszowie w połowie lutego 🙂