Fotografia towarzyszy mi od ponad 30 lat. Wszystko zaczęło się w 1992 roku, kiedy w prezencie komunijnym dostałem od Taty radziecką lustrzankę Zenit TTL – wraz z pierwszą lekcją fotografii w ojcowskim pakiecie. Ten aparat wymagał pełnej kontroli nad parametrami zdjęcia i ręcznego ustawiania ekspozycji i opanowanie tych podstaw stało się solidnym fundamentem mojej dalszej drogi fotograficznej.
Do dziś fotografuję głównie manualnie. Jedyną automatyką, z której korzystam, jest autofocus – pozostałe parametry wolę ustawiać samodzielnie, aby mieć pełną kontrolę nad tym, jak powstaje każde zdjęcie. A przy okazji większą satysfakcję z udanego efektu.
Od zawsze najbardziej fascynowało mnie dokumentowanie rzeczywistości. Naturalne, niearanżowane fotografowanie otoczenia, ludzi i wydarzeń, które dzieją się tu i teraz, cała ta możliwość zatrzymania ulotnych momentów w kadrze na zawsze – to zawsze było moim motorem w fotografii. Dlatego naturalnym kierunkiem stała się dla mnie fotografia reportażowa.
Pracę fotografa podczas wydarzeń można porównać do pracy myśliwego na polowaniu. Muszę być tam skupionym, czujnym, na tyle na ile to możliwe przewidującym i ciągle gotowym na właściwy moment. Znajomość sprzętu, uważna obserwacja i przewidywanie sytuacji pozwalają uchwycić te chwile, które trwają zaledwie ułamek sekundy.
W swojej pracy realizowałem m.in.:
Podczas wydarzeń pracuję dyskretnie, szybko i zdecydowanie. Skupiam się nie tylko na liczbie zdjęć, ale przede wszystkim na ich treści i zgodności z charakterem wydarzenia oraz oczekiwaniami klienta.
Fotoreportaże oddaję w całości – po starannej selekcji usuwam jedynie kadry technicznie nieudane lub powtarzające się. Wszystkie pozostałe zdjęcia poddaję profesjonalnej obróbce, dbając o naturalny wygląd światła i kolorystyki, tak aby jak najlepiej oddawały rzeczywistość wydarzenia.
W przypadku sesji zdjęciowych pracuję nieco inaczej. Po sesji udostępniam klientowi pełen materiał w wersji surowej, z którego może wybrać ustaloną liczbę zdjęć do finalnej obróbki (tak, nie wstydzę się swoich zdjęć sprzed obróbki).
Prywatnie spełniam się jako mąż i ojciec – dumny z moich pociech i szczęśliwy z tego, jak rosną, zdobywają doświadczenie i uczą się świata, skrupulatnie podglądając rodziców i czasami stając się ich żywym zwierciadłem – co bywa zabawne.
Poza fotografią uwielbiam słuchać muzyki w dobrych, naturalnie brzmiących nagraniach. Podobnie, jak w fotografii, w odbiorze muzyki przeszkadza mi napompowane, przerysowane, płaskie, nienaturalne brzmienie.
Dobra książka, dobry film, rzadziej serial – to inne formy intelektualnego relaksu, na które nie zawsze mam tyle czasu, ile bym chciał. Na szczęście radość z fotografowania kompensuje mi te niedogodności 🙂